Dlaczego uważam BMW E9X za jedno z najlepszych aut w historii…

Written by

Tytuł zdradza wiele i jestem pewien, że mało kto się ze mną zgodzi, ale ja tak uważam i postaram się Wam przedstawić argumenty na poparcie tej śmiałej tezy…

O BMW “trójce” E90 i E92 marzyłem mniej więcej od 2009 roku – podobał mi się jego wygląd, bezpieczeństwo potwierdzone wynikiem w teście Euro NCAP, ale przede wszystkim połączenie nowoczesności konstrukcji i wyposażenia z dopracowanymi klasycznymi (wolnossącymi) benzyniakami i mniej lub bardziej udanymi dieslami (do udanych zaliczyłbym 2-litrowe 163KM z początków produkcji oraz oczywiście 3-litrowe), ale uwaga: wpis dotyczy wersji przedliftowych produkowanych od 2005 do 2008 roku, a w zasadzie głównie w latach 2005-2006 – później BMW zaczęło kombinować z jednostkami napędowymi, niestety zwykle kosztem zwiększonej awaryjności czy utrudnionego serwisu (choćby rozrząd przesunięty na tył silnika).

Kolejnym ograniczeniem dla mojego wpisu jest moja jako taka znajomość jedynie 2 z rekomendowanych silników: 2-litrowego 150KM (N46…) oraz 3-litrowego (N54… – już z turbo), ale nie mogę nie wspomnieć o kultowej M dla tej serii.

Z uwagi na bardzo duże różnice w koszcie zakupu BMW pomiędzy wersjami 2- i 3-litrowymi, w swoich poszukiwaniach ograniczałem się do wersji 2-litrowej (najchętniej właśnie benzynowej 150KM, w ostateczności diesla 163KM) i… znalazłem co z resztą widać na zdjęciu przy tym wpisie 😉

Do rzeczy:

Silniki wolnossące stosowane na początku produkcji czerpały pełnymi garściami z tego, co najlepsze (i sprawdzone!!!) w klasycznej motoryzacji – żadnego turbo, żadnych downsizingów, tylko po prostu moc krzesana z pojemności i trwałość konstrukcji zapewniona nie tylko przez łańcuch rozrządu, ale p.w. dzięki zastosowaniu technologii doskonalonej przez wiele lat, jeszcze w czasach, gdy auta były robione na lata i setki tysięcy kilometrów przebiegu. Jest to niestety jeden z ostatnich samochodów tego typu  i to jeden z powodów, dla których jest on tak wyjątkowy. W tym miejscu warto przytoczyć dodatkowy argument w postaci rosnących obecnie cen egzemplarzy “trójki” w wersji M – to ostatnia M z wolnossącą benzyną, co już teraz czyni je kultowym.

Kolejnym aspektem jest bardzo dobra jakość wykonania (chociaż należy odnotować, że niektóre detale zużywały się szybciej niż powinny – choćby plastikowe wgłębienie na drobiazgi w drzwiach kierowcy, z którego szybko schodziła farba) – niby standard u wielkiej niemieckiej trójki, ale bez tego szczegółu nie można byłoby mówić o wszechstronnej doskonałości tego auta.

Niemożliwe byłoby również stwierdzenie tego typu, gdyby nie bardzo bogate dostępne wyposażenie, które w latach 2005-2007 było naprawdę imponujące. To, co wtedy było imponujące, dziś już jest zazwyczaj standardem, ale nawet w porównaniu wyposażenia z obecnie produkowanymi samochodami (również z segmentu premium), nie ma się czego wstydzić – nie ma tu wielu elektronicznych wodotrysków, bez których spokojnie można się obejść (mi osobiście wiele z nich w ogóle nie przypadło do gustu), są za to ksenony, kontrola trakcji, czujniki parkowania, liczne poduszki powietrzne, navi, komputer pokładowy, czujniki informujące o konieczności uzupełnienia płynów (nie, nie kierowcy, tylko auta 😉 ), o zużyciu części eksploatacyjnych (np. przy układzie hamulcowym), czy o ciśnieniu w oponach. Dodatkowo, komputer nie tylko wyświetla podstawowe informacje, ale i optymalizuje działanie podzespołów (co ma też wady: bez odpowiedniego diagnostycznego ustrojstwa nawet wymiana akumulatora może być kłopotliwa). Generalnie znów można powiedzieć, że mamy to, co udało się wypracować i dopracować przez lata rozwoju motoryzacji, a co faktycznie przydaje się w codziennej eksploatacji.

Warty odnotowania jest również stosunek do marki – BMW jest bezdyskusyjnie kultową marką i w 95% przypadków budzi bardzo pozytywne emocje. Ile miłych sytuacji spotkało mnie, odkąd przesiadłem się na BMW – ludzie podchodzą, rozmawiają, zwracają uwagę, że zostawiłem samochód z włączonymi światłami (opcja follow me home)… Kolega opowiadał mi też, że jak czekał na mnie niedaleko auta i przechodził obok mojego BMW jakiś Sebastian ;), to nawet pogłaskał je po bagażniku (swoją drogą pozdrawiam i kolegę, i Sebastiana znajacego się na rzeczy ;)). Ot, niby detale, ale jest to przyjemny dodatek, który dostaje się gratis przy zakupie ładnego BMW.

Całości dopełnia jeszcze komfort jazdy i prowadzenie – auto jest naprawdę genialnie wyważone i ma się wrażenie, że jest “szyte na miarę” kierowcy – wszystko jest podporządkowane kierowcy i… to czuć.

Mamy zatem do czynienia z autem z nowoczesnym wyposażeniem i silnie podkreśloną duszą klasycznej motoryzacji – czyż to nie jest idealne połączenie?

A to wszystko można mieć teraz już za ok. 28 tys. zł… jeszcze 😉

Article Categories:
Męski punkt widzenia

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *